Jacek Malczewski

Neoromantyk, symbolista, jeden z najbardziej interesujących postaci polskiej sztuki na przełomie XIX i XX w. Malarz epoki Młłodej Polski. Obrazy Malczewskiego były natchnieniem dla wielu artystów tamtych czasów. Dzisiaj prace malarza można kochać lub wyśmiewać, nie rozumieć lub głęboko je przeżywać, lecz nie można ich nie znać.

Jacek Malczewski urodził się 14 lipca 1854 w Radomiu. Syn Juliana Malczeswkiego oraz Marii z domu Korwin-Szymanowskiej. Rodzice pochodzili z rodzin szlacheckich, w domu panowała atmosfera patriotyzmu i głębokiej religijności, która bardzo wpłynęła na przyszłość malarza. Mając trzynaście lat, Jacek opuścił dom i zamieszkał w Wielgiem, w majątku wuja, Feliksa Karczewskiego. Tam spędził kilka lat razem z kuzynami, poznając wiejską przyrodę, obyczaje oraz przygotowując się do gimnazjum. Nauczycielem tej gromadki był wybitny pisarz, publicysta Adolf Dygasiński. Miał on ogromy wpływ na młodego Jacka. Zaszczepiona przez ojca i Dygańskiego miłość do romantyzmu, głoszonych ideałów, literatury i sztuki tego okresu zdeterminowany twórczość artysty.

W 1871 Malczewski zamieszkał w Krakowie, wciąż pod opieka Dygańskiego i wstąpił do gimnazjum imienia św. Jacka. Już wcześniej tworzył swoje pierwsze rysunki i akwarelowe obrazki. Oprócz nauki w zwykłej szkole, postanowił brać lekcje rysunku, najpierw u Leona Piccarda, a później w Szkole Sztuk Pięknych. Dyrektor tej uczelni, Jan Matejko, szybko odkrył u wolnego słuchacza wielki talent. Za jego namową całkowicie poświecił się edukacji artystycznej, rzucając gimnazjum. Malczewski dużo pracował, na uczelni zdobywał liczne nagrody: za rysunek antycznej rzeźby, za akt, perspektywę. Uczył się malować pejzaże, szkolił z anatomii. Zachwycony był pięknem Krakowa, nie stronił od życia towarzyskiego, został stałym bywalcem wieczorków literackich u Pawła Popiela. Od 1875 malował tylko pod okiem Matejki, jako jeden ze studentów klasy mistrzowskiej.

Malczewski czuł się niezrozumiały, uważał, że Matejko tłumi jego ekspresję. Było to spowodowane wyjazdem do Paryża, gdzie podjął naukę w Académie Suisse i École des Beaux-Arts, w pracowni Ernesta Lehmanna. Po niedużym, wręcz prowincjonalnym Krakowie, stolica sztuki musiała robić niesamowite wrażenie. Niezliczona liczba wystaw, muzeów, rozmów. Wszystko to doprowadziło Malczewskiego do przekonania, że świat nie ma ograniczeń, że sztuka nie zna granic... Pisał: „Dziwią się wszyscy, że tak mało wieczorami wychodzę, gdy tu wszystko wylega na bulwary – ale co mi bulwary Paryża, co mnie świata wielkiego zepsute obrazy, gdy ja mam w sercu swoje myśli własne, kopalnię uczuć drogich i pamiątek, z których snuć można nić obrazów bez końca". Po kilku latach spędzonych w Paryżu młody malarz powrócił do kraju. Raz jeszcze podjął próbę pracy pod okiem Matejki. Mistrz nigdy nie wątpił w talent ucznia, ale konflikt pomiędzy dwoma szybko się odrodził. Matejko zlecił Malczewskiemu stworzenie obrazu historycznego Śmierć Ludygardy, żony Przemysława, uduszoną przez panny służebne. Młody malarz nie wykonał zadania pod pretekstem obrony swojej twórczości, wolności i indywidualności. Rozstał się z nauczycielem.

Następne lata artysta spędził w Krakowie, często bywał w swoich rodzinnych miejscach. Odbył kilka podróży zagranicznych, zwiedził Mediolan i Wenecję. W 1884 wyjechał do Grecji, Azji Mniejszej i na Daleki Wschód jako kronikarz, co zaowocowało licznymi rysunkami ołówkiem i tuszem. W 1890 jeździł znów po Włoszech, dwa lata spędził w Monachium, gdzie kształciło się wielu polskich malarzy. Zaprzyjaźnił się z Julianem Fałatem, z którym dzielił pracownię oraz Olgą Boznańską. Pisała, że Malczewski cieszył się wielką sympatią w całym towarzystwie, szczególnie wśród pań, lecz po powrocie do ojczyzny zakochał się. Była to Maria Gralewska, córka aptekarza w Krakowie.

W latach osiemdziesiątych malarz malował dzieła bardzo różnorodne: portrety, pejzaże, obrazy mitologiczne i religijne. Inspirował się poezją, m. in. Słowackiego, Lenartowicza. Wystawa w 1983 Śmierć E enai od razu uczyniła go znanym artystą. Płótna natychmiast zostały zakupione przez Muzeum Narodowe w Krakowie. Wciąż czerpiąc z wyobraźni i poezji romantycznej, wprowadzał nowe motywy. Pojawiały się dziwne stwory, bajkowe postacie: rusałka, diabły, harfie. Pierwsze obrazy, na których pojawiły się te postacie, to stworzony w latach 1887–88 cykl pt. RusałkiMelancholia, W tumanie to przełomowe obrazy w twórczości malarza. Były pierwszymi płótnami symbolicznymi, bardzo tajemniczymi i dającymi do myślenia znakami. Symbolizm miał pokazywać rzeczywistość, której nie można pojąć, świat namiętności, fantazji i żądze ludzkiej duszy.

W 1890 Malczewski znów wyjechał do Włoch oraz krótki czas spędził w Monachium. Poza tym, nieczęsto wyjeżdżał z Krakowa, miasta niedużego, lecz pełnego artystów i intelektualistów, gdzie był prawdziwą gwiazdą. W owych czasach dziwaczne stroje tamtejszej bohemy nie dziwiły. Malczewski spośród całej cyganerii był chyba najbardziej barwną ze wszystkich, wykwintne stroje zamawiał w Wiedniu, lubił bajecznie kolorowe kamizelki. Nosił hiszpańską pelerynę na podszewce koloru ognia, ogromny kapelusz, spodnie w kratkę. W jego garderobie były fantazyjne aksamitne bluzy i kapelusze ze strusimi piórami. Na niezliczonych autoportretach można podziwiac go właśnie w takich strojach. Ekscentryczność artysty przejawiała się jednak nie tylko w ubraniach, ale również w zachowaniu. Na ogół łagodny i spokojny, potrafił wpadać w stany irytacji, zrażać do siebie ludzi.

W wielu obrazach Malczewskiego pojawiały się postacie pięknych kobiet o kręconych kasztanowych włosach. Kobieta przedstawiana jest często jako harpia czy chimera, ale także jako anioł, Polonia, Nike, Eurodyta. Maria Balowa była największą miłością, a zarazem muzą artysty. Gdy się poznali w 1895, była żoną Stanisława Bala, starosty Tuligłów pod Lwowem. Malczewski też od ośmiu lat był żonaty. Piękna mężatka odwzajemniła to uczucie, przez lata byli w nieoficjalnym związku. W 1906 artysta za swoją muzą udał się do Włoch. Tam powstało wiele portretów przepełnionych symboliką, z Marią w roli głównej. Malczewski rozstał się ze swoją ukochaną w czasie I wojny światowej. Skłonny do patetycznych wypowiedzi artysta wyznał, że skoro nie poświęcił życia ojczyźnie, to poświęci je swojej miłości.

W 1910 Malczewski zaczął wykładać na krakowskiej uczelni plastycznej, która w 1900 zyskała status akademii. W latach 1912–14 był rektorem, uczył tam do roku 1921. Był artystą bardzo płodnym, pozostał wierny malarstwu symbolicznemu i neoromantycznemu. Z czasem nuty melancholii, zawsze obecne, stawały się coraz wyraźniejsze w jego dziełach. Śmierć była jednym z motywów niemal od początku kariery. W 1925 obchodzono pięćdziesięciolecie pracy twórczej malarza. Odbyło się kilka wielkich wystaw: w Warszawie, Lwowie, Poznaniu i oczywiście w Krakowie. Sława, uwielbienie, upragniona wolność ojczyzny nie mogły już cieszyć, z powodu tragedii dla malarza najstraszliwszej. Tracił bowiem wzrok, napisał: „nie mam już woli ani fantazji i humoru". W 1928 otrzymał nagrodę artystyczną miasta Warszawy, niedługo później Wielki Złoty Medal na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu. Zmarł 8 października 1929. Pochowano go w Krakowie w Krypcie Zasłużonych na Skałce.

 

Źródło: Kolekcja Sztuki Polskiej

Foto: muzeum.edu.pl, niezlasztuka.net, wikipedia.org