Wols

 

Wols (1913-1951), malarz pochodzenia niemieckiego, którego właściwe nazwisko brzmiało Otto Alfred Schulze-Battman, związany był swoją działalnością malarską i poetycką ze środowiskiem paryskim. Po krótkiej fazie ekspresjonizmu, w drugiej połowie lat trzydziestych, uległ wpływom surrealizmu, które przetrwały w jego twórczości aż do 1945 roku. Tworzył w owym dziesięcioleciu przeważnie rysunki  i akwarele, utrzymane w pastelowych barwach, najczęściej bladego różu lub niebieskie, w których utrwalał fantastyczne wizje na pół zwierzęcych kształtów, gwarnych ulic miejskich, dziwacznych roślin i poskręcanych korzeni, symbole erotyczne i twory halucynacyjne.

 

 

 

We wszystkich tych pracach, w odróżnieniu od praktyki surrealistów, Wols posługiwał się daleko idącymi uproszczeniami, syntetycznymi znakami, nieledwie aluzjami, sugerującymi tylko niezwykły ów świat notowanych zdarzeń, postaci i przedmiotów. Dopiero po 1946 roku doszedł twórca do całkowitej eliminacji przedmiotowości w swojej sztuce i wprowadzenia do niej elementu przypadkowości.

Zetknięcie z filozofią egzystecjonalizmu pozwoliło mu na teoretyczne uzasadnienie obecności przypadku w jego malarstwie. Głównym wszakże czynnikiem, który ukształtował twórczość, krótkiego okresu jej rozkwitu między 1946 rokiem, a przed  wczesną śmiercią artysty w 1951 roku, były jego wojenne przeżycia. Jako Niemiec przebywający we Francji, odczuwając zagrożenie zarówno ze strony obywateli wybranej ojczyzny, jak ze strony swych rodaków, a jej okupantów - ukrywał się przez cały czas wojny, w warunkach nędzy i nieustannie dręczącego go lęku.

 

 

 

W tym czasie powstały w jego rysunkach-akwarelach twory z kresek skrobanych piórem i o wyblakłych barwach. Rozrastały się one na papierze od środka ku brzegom, jak liszaje czy rozgałęzienia żył, kojarząc się z rozprzestrzenianiem zarazy.  Obrazy, które zaczął Wols malować od 1946 roku, budzą skojarzenia z rozjątrzonymi ranami. W stosunku do akwareli mają one wzmożone działanie dzięki połączeniom zróżnicowanych technik-materiałów, wprowadzającym momenty przypadkowych efektów. Malarstwo to pozbawione było wszystkiego, co wedle zasad obowiązujących ówczesne formuły abstrakcji stanowiło o wartości dzieła: zarówno więc interesującej kompozycji form, jak harmonijnego układu barwnego. Z tego punktu widzenia było to malarstwo „nieczyste", tym silniej wszakże oddziałujące na wyobraźnię: gwałtowne, porywcze i nasycone tragizmem. Bliskie nie tylko taszyzmowi, ale zapowiadające już malarstwo materii były jego dzieła ostatnich dwóch lat życia, budowane miękką kreską przez wyciskanie farb wprost z tuby na płótno.

 

 

 

Mimo jednak że w obrazach Wolsa dominującą rolę odgrywał instynkt i wyzwolona intuicja, poprzez spontaniczną grę i zamierzona przypadkowością przecinających się, cienkich kresek, form i kolorów w dziełach jego zawsze daje się odszukać wewnętrzny porządek, który wbrew intencjom artysty tworzy mniej lub bardziej utajoną konstrukcję kompozycji. Jest to najistotniejszy moment, różniący nie tylko dramatyczne konstrukcje Wolsa od niepohamowanego wybuchu malarskiej ekspresji Pollocka, ale całą
europejską wersję action painting od kręgu amerykańskich jej pierwowzorów. Bowiem nieograniczonemu, ekstatycznemu rozmachowi i dynamice malarstwa akcji przeciwstawia się zawsze obecna we francuskim taszyzmie jakaś niepełność, wyczuwalny opór zahamowania. Może wywołany potrzebą logicznej budowy, a może powściągliwością dyktowaną tradycją racjonalistyczną lub wymogami zachowania „dobrego tonu”?

Źródło: Kowalska B "Od impresjonizmu do konceptualizmu . Odkrycia sztuki"